Rozważania
Znów śnie, a ona w tym śnie wybiera mnie.
Ponoć miłość góry przenosi...
Ale potrafi też przecież,
Człowieka z upadku podnieść w apoteozy stworzenie.
I nagle znów wszystko stało się możliwe
Znów dostrzegam świat ten, który jest najbliżej,
Znowu uciekam od mroku, licząc te trzeźwe dni
Znowu w pełnym domu miłość wiedzie prym.
I każda kolejna godzina przybliża mnie do stwierdzenia
Że ten pierdolony "kryminał" ktoś mi pozmieniał.






